NIEZWYKŁA DAISY POLSKĘ UKOCHAŁA

Felieton Jolanty Popiołek

0
821

Wiele było niezwykłych kobiet z zagranicy, które ukochały polską ziemię. Mariaże lub splot wydarzeń przywodziły je do kraju nad Wisłą. Szczególne miejsce w tej galerii zajmuje pewna Angielka, której biografia stała się podstawą do nakręcenia filmu dokumentalnego. Nie bez przyczyny nazywano Ją „Stokrotką”.

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless (zwana Daisy) urodziła się 28 czerwca 1873 roku. Dzieciństwo oraz młodość spędziła w Ruthin i Newlands, oczywiście otoczona guwernantkami i służbą. W istocie to właśnie z nimi i swoim rodzeństwem – Georgem i Shelaghą – obcowała na co dzień. Matka Daisy, Mary Adelaide Thomasina Eupatoria FitzPatrick Cornwallis-West, zwana Patsy – nazywana za czasów swojej młodości Professional Beauty (Profesjonalna Piękność ) – była kobietą, która lubiła „bywać w towarzystwie”, stąd jej długie okresy nieobecności w rodzinnej posiadłości. Już od najmłodszych lat zauważano niezwykłą urodę Daisy. Patsy często chwaliła się córką, ubierając ją oraz drugą córkę w piękne sukienki i aranżując ich artystyczne popisy przed gośćmi.

Od wczesnego dzieciństwa Marii Teresy jej matka planowała jak najkorzystniejszy dla niej mariaż. Po pierwsze dlatego, że rodzina Cornwallis-West ogromnie zubożała, po wtóre, chcąc zyskać prestiż w kręgach arystokracji. Rzecz jasna, młoda panna miewała porywy uczuć, ale Patsy skutecznie „eliminowała” nieodpowiednich (według niej) kandydatów do ręki Daisy. Taki „małżenski rynek” funkcjonował od dawna, także w Polsce, a młode kobiety były przyzwyczajone do zastanego stanu, choć zapewne wylały sporo łez, których nikt nigdy oficjalnie nie opisał.

Młodą arystokratkę należało wprowadzić w kręgi society poprzez uczestnictwo w tzw. „balu debiutantek”, co oznaczało, iż jest ona już dostępna na małżeńskim rynku. Tak też stało się z Daisy. Swoją niespotykaną urodą wywołała ogromne poruszenie wśród europejskiej śmietanki.

I wreszcie Patsy wypatrzyła idealnego kandydata na zięcia. Był nim książę Hans Heinrich XV Hochberg von Pless, Niemec znakomitego i posażnego rodu. Przyszła panna młoda zobaczyla go na balu i podobno nie wywarł na niej oszałamiającego wrażenia, szczególnie jego „twardy”, niemiecki akcent. Ale wychowana w duchu literatury romantycznej Daisy dała się porwać marzeniu o księciu i jego zamku. Mawiała o miłości:„prawdopodobnie przychodzi, ale obawiam się, że nie zawsze”. Kiedy miała zaledwie osiemnaście lat, odbył się ich ślub.

Wkrótce po nim udali się w podróż poślubną do Paryża, a po miodowym miesiącu do rodzinnego pałacu Hochbergów w Pszczynie. Powszechnie znane jest uroczyste powitanie pary na słynnych schodach paradnych w zamku. Niestety, wychowana w zupełnie innej atmosferze, przyzwyczajona do angielskiej architektury i wnętrz księżniczka czuła się tam obco. Przygniatały ją sztywne konwenanse niemieckiej szlachty, toporne meble i wszechobecna służba, która dbała, aby nowa pani samodzielnie nie zawiązała sobie nawet sznurówki. W tym czasie dużo ciepła i życzliwości okazał jej teść. Nazywała go Vatrem.

Młoda księżna von Pless zaczęła bywać w towarzystwie, szczególną sympatią obdarzyła cesarza Wilhema II, krążyły nawet plotki o ich romansie. Para wówczas dużo podróżowała, a w 1892 młodzi małżonkowie osiedli w Książu. Daisy cieszyła ta przeprowadzka, bo wydawało jej się, że wreszcie poczuje nieco wolności – choćby z powodu braku rodziny męża i nadmiaru służby. Chciała wprowadzić swoje zwyczaje. Lecz małżonek nie popierał demokratycznych nowinek i przywiązywał zbyt dużo uwagi do etykiety. Czasem pasmo wyobcowania i samotności przerywał przyjazd rodziny Westów. Daisy, zauroczona dolnośląską ziemią, pokazywała im okolicę.

Pierwsze dziecko młodej pary, dziewczynka, urodziło się 25 lutego 1893 roku w Książu. Niestety, wkrótce zmarło. Na następne dziecko Hochbergowie musieli zaczekać aż siedem lat. Daisy czuła, że zawiodła męża. Być może fakt śmierci córeczki był przyczyną pogarszających się stosunków między małżonkami. Za radą księcia Walii, Edwarda, Daisy i Jan Henryk wybrali się do Indii. Wyruszyli w listopadzie 1895 roku. Przez Morze Czerwone i Ocean Indyjski dotarli w styczniu do Madrasu. Stamtąd – przez Heiderabad i Bombaj – przyjechali do Kalkuty. Dzięki księciu Edwardowi wszędzie przyjmowano ich gościnnie.

Hans niezbyt interesował się żoną, większość czasu spędzał na polowaniach, a angielska piękność wpadła w oko pewnemu maharadży. Do dziś nie znamy charakteru ich związku, wiadomo tylko tyle, że zakończył się on interwencją żony hinduskiego arystokraty.

Po powrocie z Indii Daisy szukała swojego miejsca i… Zajęła się działalnością charytatywną. Bieda i problemy ludzi z okolic Książa mocno ją poruszały.

Ufundowała sierociniec, przychodnię dla pracujących matek i szkołę dla ubogich dziewcząt. Mimo że była spełniona jako matka (powiła czworo dzieci), jej małżeństwo ulegało rozpadowi, to w społecznikostwie znajdowała pocieszenie.

Dramatyczny koniec małżeństwa, rozwód, nastąpił w 1923 roku, do tego książę ponownie ożenił się z młodą hiszpańską arystokratką Klotyldą Silva y Candanamo, co stanowiło dla Daisy podwójny cios.

Tu rozpoczyna się mroczny okres biografii pięknej Angielki. I wojna światowa zburzyła dotychczas znany porządek, nastąpił koniec pewnej epoki, starej Europy. Niewątpliwie wstrząsnęło to psychiką Daisy, ale jak zawsze postanowiła działać. Została sanitariuszką. Pomagała wszystkim, niezależnie po której stronie walczyli. Rozmawiała z jeńcami, żeby ulżyć im w cierpieniu – co oczywiście poczytywano jej za szpiegostwo.

Po dojściu do władzy nazistów, nie poddała się ich propagandzie i postanowiła pomagać więźniom obozu Gross Rosen, dostarczając im paczki żywnościowe.

Została wysiedlona przez hitlerowców ze swojego zamku, resztę życia spędzając z wierną towarzyszką Dolly w ubogiej willi w Wałbrzychu. Zmarła samotnie 29 czerwca 1943 roku. Jedynie Dolly pozostała z nią do końca.

Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless jawi się jako postać niezwykła, warta opowieści. Dziś na Śląsku, w miejscach, gdzie przebywała, wciąż czuje się jej ducha. Na Rynku w Pszczynie stoi nawet pomnik przedstawiający Daisy na ławeczce, tak jakby przysiadła na chwilę z ciepłym uśmiechem. Pamiątki, portrety, pocztówki, pamiętniki – na Dolnym Śląsku pełno śladów po tej nietuzinkowej arystokratce. I wreszcie powstaje film – nośnik pamięci adekwatny do naszych czasów. Dwaj wrocławscy dziennikarze postanowili przywrócić Daisy światu w jedynej możliwej dziś formie.

Mam nadzieję, że kiedyś dzieci na lekcjach historii będą ten obraz oglądać z zapartym tchem.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ