RANCZO

0
828

Tekst i zdjęcia

Ewa Szadyn

„Ranczo” to polski serial komediowo-obyczajowy, kręcony od 2006 roku. Dotychczas powstało dziewięć serii. Producentem jest Studio A, reżyserem Wojciech Adamczyk, a scenarzystami: Robert Bruttem i Jerzy Niemczyk. Główni wykonawcy to Ilona Ostrowska, Cezary Żak, Artur Barciś i Paweł Królikowski. Serial otrzymał, między innymi, nagrodę Telekamery w 2009 i 2015 roku w kategorii Serial, a także Super Telekamerę Roku. Twórcy „Rancza” zostali uhonorowani przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa specjalną nagrodą za promocję programów unijnych. Serial otrzymał również kilka statuetek „Melonika” na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku oraz wiele innych nagród i wyróżnień.

8 marca miała miejsce premiera pierwszego odcinka dziewiątej serii pt.: „Nowe Wyzwania”. Jak bardzo serial był oczekiwany i ilu ma zwolenników, świadczą liczby: przed odbiornikami telewizyjnymi zasiadło 6 861 726 widzów !!!

Z serialem „Ranczo” zetknęłam się po raz pierwszy w 2006 roku podczas mojej pracy przy znakowaniu koni we wsi Lipiny koło Jeruzala. Ogiernik, który towarzyszył mi w moich czynnościach u hodowców koni, opowiadał, jaką to fuchę mają okoliczni mieszkańcy przy kręceniu serialu. W latach następnych dowiedziałam się, że dzięki filmowi został odnowiony drewniany, zabytkowy kościółek w Jeruzalu i że wielu mieszkańców wsi stało się nałogowymi statystami w Ranczu. Z zasady mało oglądam telewizję i wtedy nie zainteresowałam się serialem.

KOŚCIÓŁ Z RANCZO FOT EWA SZADYN

Moje następne zetkniecie z tą produkcją nastąpiło przed poprzednimi wyborami samorządowymi, kiedy to wśród moich sąsiadów poszła plotka, że startuję na wójta. Pytanie, czy to prawda, skwitowałam wielkim zdziwieniem i śmiechem. Mój sąsiad jednak nie dowierzał i rzekł:

 

– Dziwisz się, że pytam, a Lucy przecież wójtem została?

– Jaka Lucy?– zapytałam.

– No z „Rancza”! – odparł z prostotą sąsiad.

Wtedy również przyjęłam to tylko jako ciekawostkę i nadal nie oglądałam filmu. Mieliśmy na głowię plany naszego domu, bieganinę po urzędach, poprawki, potem fundamenty itp., wszystko toczyło się wokół naszego pięknego dworu…

Nowy dom będzie w stylu staropolskim, który ma podkreślać charakter naszego miejsca na Ziemi, gdzie mieszkamy i hodujemy typowo polskie konie – potomków wierzchowców Kmicica i Wołodyjowskiego – małopolaki.

Dopiero dwa lata później przypadkowo obejrzałam jeden z pierwszych odcinków „Rancza” i doznałam szoku!

Prawie całkowicie identyfikowałam się z główną bohaterką – Lucy. Co prawda ona przyjechała z Ameryki, a ja z Warszawy, co prawda ona odrestaurowała stary dwór, a my dopiero go budujemy, co prawda ona uczyła dzieci dodatkowego angielskiego na plebanii, a ja w szkole, ona zakładała wiejski uniwersytet, a ja stowarzyszenie wioskowe, ale czułam i cały czas czuję wielką więź z Lucy Wilską, która chce zmieniać świat na lepsze i ma wielką wiarę w ludzi.

Od tej pory śledziłam wszystkie serie „Rancza” z zapartym tchem i stałam się członkiem wielkiego fanklubu, który zrzesza ponad sześć milionów widzów w Polsce.

„Ranczo” to serial komediowy, ale ileż w nim prawdy o naszej polskiej wsi. Mieszkam z rodziną na rubieży szesnaście lat i wydaje mi się, że mogę już siebie nazwać wieśniaczką. Jako wieśniaczka uważam „Ranczo” za serial kultowy.

Jeruzal, w którym kręconych jest gro zdjęć do filmu, oddalony jest około 30 km od naszej stadniny, więc którejś niedzieli zrobiłam moim dzieciom wycieczkę do „Wilkowyj”. Przyjechaliśmy akurat w momencie, w którym ludzie wychodzili z kościoła i zagadnęłam jedną z kobiet o dom Solejuków z „Rancza”.

– Ja to nie wiem, kochanieńka – odpowiedziała kobiecina – ale mój mąż to główny aktor z naszej wsi, on we wszystkich seriach gra, pani z nim porozmawia, on wszystko wie.

SKLEP U KRYSI Z RANCZO - FOT EWA SZADYN

Rzeczywiście, od pana statysty dowiedzieliśmy się nie tylko, gdzie jest dom Solejuków, ale i studio radiowo-telewizyjne redaktora Tomka, i że restauracja Wioletki jest w Strachominie, dom Wójta w Rozstankach, urząd gminy w Latowiczu, a dwór Lucy w miejscowości Sokule oddalonej o prawie 140 km!

 

Moje dzieciaki były szczerze zdziwione, bo wydawało im się, że wszystko będzie w jednym miejscu i przede wszystkim, że zobaczą przy drodze tabliczkę z napisem Wilkowyje. No cóż, magia kina!

Kościół, plebania i sklep Krysi ze słynną ławeczką znajduję się natomiast w Jeruzalu, gdzie natychmiast pobiegliśmy, cyknęliśmy sobie fotki, a w sklepie „U Krysi” nabyliśmy na pamiątkę słynnego Mamrota za całe pięć złotych.

Właśnie niedawno rozpoczęła się dziewiąta seria „Rancza” i z pewnością nie przegapię żadnego odcinka. Na forach internetowych pojawiły się jednak informacje, że to już ostatnia seria i więcej odcinków nie będzie. Jeżeli to prawda, a powodem jest brak pomysłów na scenariusz, to osobiście mogę dostarczyć „tony propozycji ze wsi wziętych”.

Mam pewność, że jestem wyrazicielką poglądów ponad sześciomilionowej rzeszy wielbicieli „Rancza” i apeluję do wytwórni, sponsorów, scenarzysty, reżysera i aktorów!

Kochani!

Nie róbcie nam tego, nie odbierajcie nam Wilkowyj, niech „Ranczo” trwa!

 

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ