Róża i Benedykt Frąckiewicz

Miłość pełna muzyki

0
1097

– tryptyk –

Południe Polski

 

Róża czerwono – muzycznie wyrosła pewnej wiosny w mieście polskiej piosenki – w Opolu.

Już jako pączek, śpiewała do swej skakanki. Zanim w pełni rozwinęła płatki swojego talentu i nim

w czerwonej sukience stanęła na scenie, brała lekcje śpiewu u samej Elżbiety Zapendowskiej.

Przyszedł jednak czas, gdy proza życia zatrzymała ją w śpiewie na kilka lat.

Obroniła się kolcami. Jak to róże maja w zwyczaju.

Przesadzona, na emigracji, ciągle otwierała się na muzykę. Chłonna była każdej kropli jazzu, swingu, ballady… Odpowiedni klimat dla swego talentu znalazła w chórze, przy Polskiej Misji Katolickiej

w Wuppertalu (w Niemczech), oraz we współpracy muzycznej z Tomaszem Glancem i Benedyktem Frąckiewiczem tworząc z nimi trio „t.r.b.”

W płatkach czerwonej sukienki, Róża wystąpiła dwukrotnie w programie „Szansa na Sukces”,

w pierwszej edycji „Voice of Polonia”, gdzie zajęła II miejsce…?……

Głębszym odcieniem czerwieni zarumieniła się Róża, gdy w pełni rozkwitu (a jednak i wyczekiwania) spotkała, w ogrodzie swojego życia „senną miłość, piękną miłość, prawdziwą miłość… i Anioł miłości, na swych skrzydłach uniósł ją i teraz wie, że to nie był sen…”.

benrose b

Północ Polski

 

Benedykt, gdy przyszedł pewnej wiosny na świat w Wejherowie, nie wiedział jeszcze, że w życiu szukać będzie piękna muzyki i swojej Róży.

Romans z muzyką rozpoczął w wieku 12 lat. Benedykt uczył się gry na akordeonie, klarnecie. Następnie podjął studia muzyczne w Gdańsku, grał w zespole „Skutki Nudy”, występował na „Złotej Tarce”, w „Jazz nad Odrą” i nagrywał w Radiu Gdańsk.

Wysoka, muzyczna fala Benedykta, na pewien czas opadła, przyciszona prozą życia.

W tej przerwie, w tym spokoju, wciąż, tak naprawdę, otwarty był na dźwięki swojej miłości do muzyki.

Pierwsze jej szumy usłyszał już jako emigrant. Z nową siłą jego muzyka zafalowała, gdy przyjął posadę dyrygenta orkiestry dętej i chóru, wstąpił do orkiestry wojskowej i podjął studia muzyczne w Düsseldorfie

Z muzyką (kameralną, poprzez big band, do orkiestry symfonicznej) „popłynął” Benedykt na występy do Kanady, USA, Francji, Włoch, Belgii, Holandii, Australii, Litwy… wracając do swego „portu” w Solingen

(w Niemczech), gdzie dyryguje chórem „Benedictus”, jest pedagogiem w dziedzinie gry na klarnecie

i saksofonie, współpracuje z Tomaszem Glancem, a pewnego dnia, tak „późnym popołudniem”,

w swoim życiu spotkał „ senną miłość, piękną miłość, prawdziwą miłość… i Anioł miłości, na swych skrzydłach uniósł go i teraz wie, że to nie był sen…”

benrose4

Niemcy – Róża i Benedykt Frąckiewiczowie na emigracji

 

Benedykt ustąpił Róży miejsca w literkach swojego imienia, a Róża przytuliła się mocno.

Tak powstał „Benrose”, czyli duet muzyczny i małżeński.

Gdzieś, daleko od kraju, gdy oboje przeszli już wiele dróg i lat, spotkali siebie i swoją „senną miłość, piękną miłość, prawdziwą miłość… i Anioł miłości, na swych skrzydłach uniósł ich i teraz wiedzą, że to nie sen…”.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ