Kobiety PRL-u

0
854

Część druga

Tytuł cyklu: Kobieta, jaka jest, każdy widzi

Izabella Jarska

Kiedy na Kraj Nasz Kochany z zaskoczenia spadł PRL, wysączkował onże niezwykle barwnym korowodem typów niewieścich. Ho, ho… Było w czym wybierać. Niektóre z gatunków przetrwały nawet do dziś…

 

Baba na traktorze – ideał piękna lansowany we wczesnych latach 50., udane połączenie Wandy Wasilewskiej i Natalii Krupskiej. Piękno było natury raczej duchowej (fanatyczna wiara w najdoskonalszy z ustrojów oraz Stalina) i w sporym oddaleniu od zgniłych imperialistycznych kanonów wyznaczonych przez Marilyn Monroe i Ritę Hayworth.

Podobno kobieta, co jednak trudno było ocenić zważywszy na maskujący strój (który składał się z flanelowej koszuli i workowatych spodni), a rozpoznanie drugorzędnych cech płciowych poprzez indywidualne oględziny było w owym czasie zasadniczo utrudnione ze względu na szczególną dbałość ówczesnej cenzury o tzw. „moralność socjalistyczną”.

Gwiazda tzw. „produkcyjniaków”, czyli filmów sławiących przewagę socjalistycznych przodowników pracy nad bezpartyjnymi bumelantami, imperialistycznymi sabotażystami oraz odwetowcami z Bonn, lejącymi wodę na wiadomo czyj młyn.

Kochała Stalina, Bieruta, socjalistyczną ojczyznę oraz ewentualnie słusznego ideologicznie Antka (często przodownika pracy). Brzydziła się bezpartyjnym synem kułaka. Gatunek ostatecznie wymarły w latach 60.

Baba na traktorze czasami występowała też w rzadszej odmianie – jako murarka (żeński odpowiednik murarza). Fach nieco odmienny, ale upodobania bez zmian.

Kobieta w mundurze – dzielnie wspierała babę na traktorze w zaszczytnym dziele budowania socjalistycznej ojczyzny. Kobiecość była tu nieco bardziej uwypuklona seksownym krojem munduru, ale też i surowo chroniona jego majestatem.

Wzorowa funkcjonariuszka Milicji Obywatelskiej (w skrócie MO).

Główne zajęcie – stanie na skrzyżowaniu i machanie tzw. lizakiem, czasami wzmocnione efektem dźwiękowym za pomocą gwizdka Najbardziej znana przedstawicielka gatunku to tzw. Lodzia Milicjantka. Gatunek wytrzymały, przetrwał do późnych lat 80.

Milicjantce towarzyszyła niekiedy mutacja zwana żołnierką, czyli umundurowana niewiasta służąca w Ludowym Wojsku Polskim. Była to kobieta o lwim sercu, dzielna jak Trocki i kulom się nie kłaniająca niczym Świerczewski (i podobnej urody). Najbardziej znany egzemplarz gatunku to niejaka Anielka Żołnierka, tytułowa bohaterka pieśni Janusza Pszymanowskiego:

„To nie był anioł, tylko Anielka

Ładna dziewczyna, chociaż żołnierka.” (wielki sukces na Festiwalu Pieśni Żołnierskiej w Kołobrzegu)

Aktywistka – niewiasta zaangażowana społecznie, za to zazwyczaj pozbawiona poczucia humoru. Urody dowolnej, choć często nienachlanej. Fanatyczna propagandzistka jedynej słusznej idei oraz najlepszego z ustrojów. Wzorem jej była Wanda Wasilewska, a serce grzała myśl o Towarzyszu Stalinie, co to „ma usta czerwieńsze od malin”. Wrogo nastawiona do kułactwa oraz szeroko pojętej własności prywatnej. Gatunek rozpleniony w latach 40. i 50., obecnie wymarły.

Pani Ziuta – kobieta pracy. Urzędniczka, pracownica biura, ekspedientka itp. Gatunek licznie występujący i najczęściej znany z lekceważącego stosunku do klienta/petenta (casus „jem przecież!”). Istota znudzona pracą i urozmaicająca ją sobie wesołymi igrzyskami, jakimi były w PRL zakupy (oczywiście w godzinach pracy). Wytrawna łowczyni cytrusów, szynki, sardynek w oleju, kawy, papieru toaletowego i tym podobnych rarytasów, którymi łaskawa władza nieczęsto (żeby się obywatelom w głowach nie poprzewracało), za to zawsze z zaskoczenia (ach ta adrenalina!) uszczęśliwiała swoich obywateli. Lubi „kawkę, herbatkę i śniadanko”. Gatunek wyjątkowo odporny. Gdzieniegdzie uchował się do dzisiaj.

Kociak – czarny charakter rodzaju niewieściego w PRL. Kobieta pełną gębą. Aspołeczna. Mąciła w głowach obywatelom w pocie czoła budującym socjalistyczną ojczyznę, a nawet (o zgrozo!) przodownikom pracy. Często narzeczona bikiniarza. Modnie ubrana w niesłuszną ideologicznie odzież, którą kupowała na tzw. ciuchach (bazar z ubraniami przysłanymi w paczkach z zachodu), gardząc tym samym wyrobami rodzimego przemysłu. Paliła, piła, włóczyła się po nocnych knajpach, gdzie zapamiętale tańczyła w rytm imperialistycznych przebojów. Odciągała mężów od prawidłowych ideologicznie żon (patrz baba na traktorze, Pani Ziuta, Lodzia Milicjantka), często wpędzając nieszczęśników w nałóg alkoholowy, a potem porzucając. Gatunek nieśmiertelny i w różnych mutacjach obecny w każdej epoce.

Okularnica – dziewczę wrażliwe, rozbudzone intelektualnie, a także emocjonalne. Niewiasta zaczytana w poezji oraz literaturze dla ambitnego czytelnika. Afrodyzjakiem jest dla niej dyskusja o wartościach wyższych. Notorycznie gubi drogę, ważne numery telefonów, klucze od domu, drobne przedmioty codziennego użytku oraz głowę na widok dorodnego Okularnika (o ile go w ogóle zauważy oczywiście). Wdzięczna bohaterka piosenki Agnieszki Osieckiej. Gatunek w czasach obecnych całkowicie zmutowany.

Pierwsza naiwna – wierzy we wszystko i każdemu, a zwłaszcza facetom oraz w miłość i to, że „żyli długo i szczęśliwie”. Najczęściej uśpiona intelektualnie. Marzy o karierze w filmie oraz o kreacji z Pedetu. Także o M3 i gromadce dzieci oraz wakacjach z FWP, najlepiej w Bułgarii. Począwszy od lat 70. gatunek wymierający, chociaż niektóre jego przedstawicielki w zmutowanej formie egzystują do dziś. Współczesne Pierwsze Naiwne liczą na karierę modelki, koronę Miss Czegokolwiek, rolę w telenoweli oraz na bogatego męża… Którego zazwyczaj najpierw trzeba rozwieść.

Babol – gatunek nieśmiertelny. Gnieździ się w każdej epoce i każdych okolicznościach, jako że posiada niezwykłą zdolność akomodacji zawsze i wszędzie. Kształtu obłego, oblicza marsowego, niekiedy zdobnego sumiastym wąsem. Poglądów stałych acz nieskomplikowanych, opartych na zasadzie, że zawsze wie najlepiej. Wszystko. Zawsze niezadowolona z małżonka oraz w zasadzie ze wszystkiego.

W PRL-u były jeszcze miliony normalnych kobiet… Ale one nie były takie ciekawe.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ